Dziecko moim przyjacielem jest?

Gorszy dzień w pracy, z mężem też jakoś dzisiaj pod górkę, przyjaciółka jest chora, a ja koniecznie muszę z kimś pogadać bo zwariuję. W sumie to za chwilę dzieci kończą zajęcia więc z nimi spędzę ten czas, porozmawiam, wyżalę się. Opowiem im co mi leży na sercu, czym wkurzył mnie ich tata, a czym szef w pracy. Opowiem im, że mam ostatnio gorsze dni, że potrzebuję szczerej rozmowy, wsparcia i dobrego wina.

W końcu dziecko jest moim przyjacielem więc mogę z nim pogadać o WSZYSTKIM…

Czy aby na pewno?

Uważam, że dzieci to są jednak dzieci. I nie ważne czy mają 5, 10 czy 15 lat. To wciąż są nasze dzieci. Dobrze jeżeli ma się z nimi dobry kontakt, ale jest pewna granica. Dzieci nie są naszymi przyjaciółmi. Mogę spędzić z nimi czas, porozmawiać, ale nie o moich problemach, ale o tym jak one spędziły dzień, co tam w szkole, a może nawet wspólnie zacząć planować co będziemy robić w weekend. Dzięki temu z pewnością uda się zapomnieć o tym, że ten dzień tak źle się zaczął…

W dzisiejszych czasach spotkałam się z tym jak rodzice wprost mówią o tym, że będą się ze swoimi dziećmi przyjaźnić, że będą ich najlepszymi przyjaciółmi, że będą mówić sobie o wszystkim. Czy na pewno o wszystkim? Czy istnieje przyjaźń rodziców z dziećmi?

Kim jest dla Ciebie przyjaciel?

Przyjaciel to ktoś z kim stawiamy się na równi. Zazwyczaj przyjacielem jest nasz rówieśnik, albo osoba niewiele od nas starsza/młodsza. Ok, zdarzają się też przyjaźnie ba! związki często budowane z partnerami dużo starszymi/młodszymi. Jest jednak zasadnicza różnica. To są nasi PARTNERZY, nie dzieci. Kompletnie nie wyobrażam sobie sytuacji, w której np. proszę mojego syna o radę na temat tego jak postąpić z „nachalnym” szefem. Ba! Uważam, że jest to dość egoistyczne kiedy zaczynamy obciążać dziecko naszymi problemami; kiedy bez żadnych granic mówimy o swoich problemach, porażkach, kłopotach; kiedy bez żadnych granic źle wypowiadamy się o koleżance, sąsiadce czy kimś z rodziny.

Dlaczego rodzic nie powinien być przyjacielem?

Przez długi czas jesteś dla swojego dziecka autorytetem, a być może pozostaniesz nim do końca życia. Nie zrozum mnie źle. Mi nie chodzi o to, że przed dzieckiem zawsze masz być idealna, bez trosk, problemów i z przyklejonym uśmiechem na ustach. Nie. Jak każdy masz prawo do tych słabszych dni. Możesz nawet zakomunikować dziecku, że dzisiaj się gorzej czujesz, ale zdecydowanie uważam, że nie powinnaś obarczać go swoimi problemami. Dziecko jest o Ciebie kilkanaście lat młodsze, zupełnie inaczej może zrozumieć pewne rzeczy, może nawet zacząć szukać winy w sobie. Mało tego, Twoje dziecko przecież nie powie Ci jak masz postąpić z szefem czy ze swoim partnerem (w końcu jego tatą!).

To Ty jako rodzic ustalasz zasady, wymagasz i czasem stanowczo nakazujesz coś zrobić. Wyobrażasz sobie przyjaciela, który mówi Ci, że np. dzisiaj nie zjesz swojego ulubionego ciastka, albo że nie możesz wypić piwa idąc na spotkanie ze znajomymi, albo, że mówi Ci o której masz wrócić i co masz posprzątać w sobotę? No dobra zdarzają się wyjątkowe sytuacje kiedy na Twoją prośbę przyjaciel pomoże Ci np. ograniczać słodycze, ale przecież wiesz, że nie takie sytuacje miałam na myśli.

A co z dobrą relacją rodzic – dziecko?

Owszem chciałabym mieć ze swoimi dziećmi bardzo dobry kontakt. Chciałabym, aby wiedziały, że mogą na mnie liczyć w każdym momencie. Że mogą do mnie przyjść z każdym problem, a ja postaram się pomóc najlepiej jak będę umiała. Chciałabym, aby nie bały się mówić mi o swoich niepowodzeniach, aby nie wstydziły się powiedzieć o swoich słabościach i aby z dumą dzieliły się ze mną swoimi sukcesami. Chciałabym, aby miały świadomość, że mają rodziców, którzy bardzo ich kochają i z chęcią coś podpowiedzą, doradzą, albo wspólnie pomilczą.

Kluczową kwestią jest jednak fakt, aby dzieci miały cały czas świadomość, że jesteśmy ich rodzicami. Że to my ustalamy w domu zasady według których postępujemy. Owszem możemy rozmawiać, dyskutować, wymieniać się argumentami, ale ostateczne zdanie należy do nas.

Uważam, że dobry kontakt z dzieckiem jest na miarę złota. Dobry to znaczy taki w którym dziecko wie, że zawsze może na Ciebie liczyć. Dobry to znaczy taki w którym dziecko ma poczucie stabilizacji, bezpieczeństwa, oparcia. Dobry to znaczy taki, że w momencie kiedy dziecko stanie przed ważnym wyborem życiowym będzie wiedziało, że może liczyć na Twoje zdanie, że będziesz przy nim niezależnie w którą stronę skieruje swoje kroki. Dobry to znaczy taki w którym wie, że jest na świecie ktoś dla kogo zawsze będzie ważny.

A co z dorosłością?

Kiedy dziecko jest już duże, pełnoletnie, ma swoją rodzinę wiadomo, że jest trochę inaczej. Taka osoba jest na innym poziomie intelektualnym, ma już jakiś bagaż doświadczeń. Nadal jednak jest to nasze dziecko, z którym wciąż nie wyobrażam sobie zwierzeń na wszystkie tematy, a zwłaszcza na tematy dotyczące moich relacji z jego tatą: naszych kłótni, sporów i sposobów godzenia.

Bo dziecko nie jest od kumplowania się. Naszym obowiązkiem jako rodziców jest jego wychowanie, danie przykładu, wzoru. Naszym obowiązkiem jako rodziców jest otoczenie go miłością, bezpieczeństwem, ciepłem.  Naszym obowiązkiem jako rodziców jest też ustalanie zasad, przekazanie wartości. Naszym obowiązkiem jako rodziców jest miłość…ta rodzicielska i bycie dla dziecka Przewodnikiem, a nie kumplem.

A Ty co o tym wszystkim myślisz?
Dziecko Twoim przyjacielem jest?

Chcesz poznać więcej praktycznych rad doświadczonych mam?

Dzięki moim wpisom oraz komentarzom setek mam Twoje macierzyństwo będzie łatwiejsze! :-)

  • Wyślę Ci najnowsze artykuły + unikalne treści tylko dla czytelników newslettera

Najpewniej zainteresuje Cię też: