Ja zawiodłam. Ty uważaj, żeby nie popełnić tego błędu!

czego-oczekuje-dziecko

Sytuacja, która mi się przytrafiła może spotkać większość mam. Nie jest mi łatwo o tym pisać, ale mimo wszystko chciałam podzielić się z Tobą tym bezcennym doświadczeniem. Jeżeli jesteś moją stałą czytelniczką to wiesz, że mam dwuletniego Wiktorka i obecnie jestem na finiszu ciąży. 39-ty tydzień to czas kiedy ciążę uznaje się za donoszoną więc mogę zacząć rodzić w każdym momencie…

Plan był taki:

Mając świadomość zbliżającego się porodu w ostatni weekend, kiedy to czułam, że może być już ostatnim, a na pewno jednym z ostatnich w takim składzie: Ja, Tomek i Wiktorek postanowiłam, że będzie to niezapomniany, rodzinny, cudowny weekend. Stwierdziłam, że na bok pójdzie sprzątanie, pranie, prasowanie, a najważniejszy będzie ON- mój syn. W głowie miałam masę pomysłów: wspólny spacer, zabawę w kulkach, zabawę na placu zabaw, piłkę gofry, wspólne czytanie książek, układanie puzzli, bawienie się autkami, ciuchciami, które przecież ON tak bardzo uwielbia. To miał być niezapomniany weekend, taki nasz, rodzinny. Chciałam też jeszcze raz wytłumaczyć MU:

Synku. Za chwilę mama już nie będzie miała takiego wielkiego brzucha, wyciągniemy z niego braciszka, będzie on taki malutki, na początku będzie dużo spał w rozłożonym już i przygotowanym łóżeczku, do którego tak często zaglądasz.

Piękne plany, niezapomniany weekend i wiesz co?

Zawiodłam…

Czuję, że zawiodłam i to na pełnej linii. Ok, pogoda w sobotę była tak beznadziejna, że ciężko było wypatrzeć za oknem jakiś cień człowieka, ale w niedzielę było już lepiej. Może nie świeciło słońce, było trochę mokro, ale Wiktorek przecież uwielbia skakać po kałużach. I co z tego? Ciągnący, kłujący ból, kręgosłup, który już ledwo dźwiga dodatkowe kilogramy z brzucha i piersi, skurcze, te przepowiadające, ale powodujące, że przechodząc kilka kroków muszę na chwilę usiąść, pęcherz, który co chwilę daje o sobie znać. To wszystko sprawiło, że z moich wielkich planów zrealizowałam może 30%.

Wyrzuty sumienia

Biłam się z myślami, że przecież miało być inaczej. Wyrzuty sumienia nie dawały mi spokoju. Prawie cały poniedziałek przepłakałam, wieczorne spięcie z mężem jeszcze tylko wyostrzyło moje poczucie beznadziei. Okropne wyrzuty sumienia, że nie dałam rady, że nie było tak jak chciałam, jak sobie to wszystko zaplanowałam. Nie wiem może to te hormony też tak działają w ciąży, że tak silnie reaguje się na każdą porażkę, każde złe słowo, każde niepowodzenie. Ale wiesz co?

Przeprosiłam

Zapytasz za co przeprosiłam? Po prostu powiedziałam do NIEGO „Przepraszam, że mamusia nie dały rady pojechać z Tobą i tatusiem na kulki i że nie poszła z Tobą pograć w piłkę, ale bardzo źle się czuła i musiała położyć się spać”. Nie wstydzę się tego, nie wstydzę się przepraszać, nawet własne dziecko. Nie zrozumiał? Nie wiem… chociaż myślę, że dzieci rozumieją więcej niż nam się wydaje.

Teraz posłuchaj: poniedziałkowy poranek, zaczęliśmy się ubierać bo jechaliśmy do lekarza na badania, a ON przyszedł do mnie, sam z siebie, usiadł na kolana i zarzucił rączki na moją szyję. Nie rozumie? Myślę, że w ten sposób chciał mi powiedzieć:

Kocham Cię mamusiu, po prostu za to, że jesteś i niczym się nie przejmuj

I jeszcze jedno…

Chcę żebyś wiedziała, że nie szukam u Ciebie zrozumienia, rozgrzeszenia czy współczucia. Po prostu chcę, abyś nie obwiniała się za każdym razem kiedy coś nie pójdzie po Twojej myśli. Ja kolejny raz zdałam sobie sprawę, że czasami nie warto planować. Zwłaszcza w takich sytuacjach jak końcówka ciąży, kiedy mamy świadomość, że w każdym momencie ten maluszek w brzuchu może narzucić nam inny rozkład dnia. A Wiktor? Przecież nie znał moich planów, tego co chcę dla niego, dla nas zrobić, jak spędzić ten czy kolejny dzień. Dla niego liczyła się moja, a właściwie nasza obecność. Dwa dni kiedy mama i tata są cały dzień na wyłączność, tylko dla NIEGO, są cały czas obok.

Nie planuj bo może na górze już ktoś zaplanował to wszystko za Ciebie.

Myślę, że często zapomina się o tym jak chwile są bardzo ulotne, a dla Twojego dziecka najbardziej liczy się:

  • Twoja obecność

  • Twój uśmiech

  • Twoja miłość

  • po prostu… TY!

I wiesz co? Myślę jednak, że to chyba nie jest tak, że zawiodłam bo przecież właśnie byłam, bo jestem i będę przy moim dziecku zawsze! Nawet jak dorośnie, jak nie będzie już taki bezbronny, jak nie będzie mnie już tak potrzebował to będę przy nim, obok niego, za nim. Będę zawsze jego cichym Aniołem Stróżem. Będę jak zadzwoni i powie „Potrzebuję Cię, mamo…”. Może nie jestem idealna, może czasami mam chwile słabości, może czasami krzyknę, wkurzę się, albo zwyczajnie mam dość to jednak wiem, że życie podarowało mi najcenniejszy SKARB, który całkowicie odmienił moje życie, mój system wartości, moje pojęcie szczęścia – Ciebie Synku! Nie zawiodę Cię! :*

czego-potrzebuje-dziecko

Przed nami znowu weekend, nie wiem co będzie, ale już nie planuję, nic sobie nie narzucam. Wiem jedno, dam z siebie jak najwięcej i po prostu będę…

Zanim zostałeś poczęty, pragnęłam Cię,
zanim się urodziłeś, kochałam Cię,
zanim minęła pierwsza godzina Twojego życia,
byłam gotowa za Ciebie umrzeć…
To jest cud życia.
Maureen Hawkins

Miałaś podobnie?

Chcesz poznać więcej praktycznych rad doświadczonych mam?

Dzięki moim wpisom oraz komentarzom setek mam Twoje macierzyństwo będzie łatwiejsze! :-)

  • Wyślę Ci najnowsze artykuły + unikalne treści tylko dla czytelników newslettera

Najpewniej zainteresuje Cię też:

  • Piękny wpis, również się wzruszyłam… ja już dawno przestałam snuć własne plany w stosunku do moich dzieci… teraz głownie staram się za nimi podążać

    • Dziękuję 🙂 I jak Ci idzie podążanie za pomysłami dzieci? Pewnie często mają zwariowane plany na spędzenie wolnego czasu 🙂

  • MamaLenki

    Nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia. Widać, że bardzo kochasz synka. Piękny wpis. Pozdrawiam

  • Piękny, szczery i prawdziwy tekst. Wzruszyłam się

  • Nika

    Woooow!! Ale się wzruszyłam…;(:)

  • Pięknie napisane! Ja też miałam w drugiej ciąży ogromne wyrzuty sumienia ze względu na starszego synka. Do tej pory mam problemy ortopedyczne i nie mogę z nim biegać tak jak kiedyś 🙁 Ale już jest o wiele lepiej – on wszystko rozumie i wzruszam się za każdym razem, kiedy to widzę.
    Wszystkiego dobrego dla Was, trzymam kciuki za lekki i szybki poród i ogarnięcie nowej rzeczywistości 🙂

    • Dziękuję 🙂 Dziękuję :* Mam nadzieję, że szybko odnajdę się w tej nowej rzeczywistości. A Tobie życzę dużo, dużo zdrowia 🙂

  • Pięknie!!! Wzruszyłam się 🙂

  • ja mam na razie jedno dziecko, ale zauważyłam u mam dwójki, że mamy czują, że nie poświęcają temu pierwszemu wystarczającej uwagi. Zawsze wydawało mi się, że kiedy pojawia się to drugie dziecko, to kobieta traci dla niego głowę i to drugie schodzi na dalszy plan. I kiedy obserwowałam własnie kobiety, które urodziły drugie dziecko, widziałam, że bardzo tęsknią za tym pierwszym ( np. w szpitalu) i bardziej potrafią się koncentrować na tym starszym dziecku, niż na tym młodszym. Pewnie wiedzą, że dla tego jedynaka zmieni się najwięcej

    • Ja mam nadzieję, że ani jedno ani drugie nie będzie się czuło odtrącone. Zrobię wszystko, aby poświęcać im tyle samo swojego czasu, uwagi i zaangażowania. Wiem, że może być trudno, że przyjdą na pewno słabsze chwile, ale dam z siebie wszystko! Właśnie dlatego, aby nie zawieźć moich dzieci 🙂

  • Kasia Maszkowska

    Piękny wpis, i muszę przyznać, że też czasami miewam chwilę słabości i mowie o kilka słów za dużo do córki a potem tak okropnie mi głupio, jednak kocham Oliwię najmocniej na świecie i to się nigdy nie zmieni. Pozdrawiam i zapraszam do nas http://siostrydajarade.blogspot.com/2016/03/gram-z-sowka-zuzia-zabawki-czyli-gra.html

  • To cudowne co napisałaś….
    Zdaję sobie sprawę z tego, że gdybym zaszła w ciążę – będzie trudno. Będzie trudno przez pryzmat moich doświadczeń. Oli jest coraz starszy… mama jest tylko dla niego i taty. Mam wrażenie, że im dziecko starsze trudniej zaakceptować mu będzie fakt tak dużej zmiany sytuacji – ale nie jest to nieosiągalne 🙂 Trzeba tylko odpowiednio do tego tematu podejść…

    Szczęścia Wam życzę :*

    • Dziękuję, dziękuję :*
      Tak, my staramy się już od dawna dużo tłumaczyć i rozmawiać z Wiktorkiem, aby jak najlepiej przygotować go na pojawienie się braciszka. Mam nadzieję, że będzie dobrze 🙂

  • Ja ciągle słyszę „Mamo, nie mów tak do mnie!” wtedy też przepraszam 🙂
    Trzymam kciuki za spokojny i szybki poród :*

  • xxx

    Ja jestem mamą czterolatka a co za tym idzie synek sam się upomina, że mam go przeprosić np. gdy na zakupach zapomnę mu kupić obiecanego banana. U nas przepraszanie jest codziennością, dziecko, gdy nie słucha naszych poleceń przeprasza i my, gdy nie spełniamy danego słowa również to robimy. Piękny artykuł 🙂 Myślę, że wiele kobiet wyciągnie odpowiednie wnioski dla siebie 🙂 Pozdrawiam, Justyna

    • Dziękuję Ci bardzo 🙂 To magiczne słowo „przepraszam” potrafi tak wiele zmienić w naszych relacjach zwłaszcza kiedy płynie prosto z serca…

  • Osobiście miałam 3,5 roku różnicy, więc dziecko, które bardziej rozumie, ale jak w 30 tygodniu ciąży wylądowałam w szpitalu to zniosłam to strasznie właśnie ze względu na dziecko które zostało w domu. Z resztą on od tamtehj pory właśnie stał się zupełnie inny w stosunku do mnie, zaczął mnie bardziej pilnować itd.

    • Po prostu mu Ciebie bardzo zabrakło. Przecież my-rodzice jesteśmy dla naszych dzieci całym światem. A jak później synek zareagował na rodzeństwo? Ciężko było na początku?

      • ONa rodzenstwo bardzo pozytywnie. Ale bardziej sie zaczal o mnie martwic i tak mu zostalo

        • Taki maluszek, a potrafi przekazać tyle emocji… To fajnie, że na rodzeństwo była pozytywna reakcja, mam nadzieję, że u nas też tak będzie 🙂

  • Kiedyś bardzo mądry człowiek powiedział mi, że czasem wystarczy głęboko spojrzeć Dziecku w oczy i Ono wie i widzi wszystko, bo dzieci widzą więcej, dzieci widzą Anioły…Aniu trzymaj się! To już nie długo…Życzę Ci wielu sił…A Wiktorek widzi wszystko i wie wszystko, bo w tym liście do nas pokazałaś, że z Ciebie ta miłość po prostu wypływa!

  • Myślę, że niepotrzebnie aż takie poczucie winy. W końcu 39 tydzień to już na końcówce. Nie sądzę aby ktoś Cię miał oceniać, że nie dałaś rady. A i tak najważniejsze są te jego słowa 🙂
    Masz rację, przepraszanie dzieci to bardzo ważna umiejętność. Ja moich synków też czasami przepraszam np jak się uniosę niewspółmiernie, jak dam wziąć górę emocjom.

    • Wiesz Agnieszko, może to te hormony też tak działają w ciąży. A ja niepotrzebnie narzucam sobie pewne rzeczy zwłaszcza, że już toczę się jak piłeczka. Dlatego już nie planuję, tylko po prostu JESTEM dla mojego Wiktorka :*

      • Chyba tak 😉
        I słusznie, teraz już tak blisko terminu, dopóki jesteś tylko Jego Mamą, ważne żeby mógł się nacieszyć 🙂

  • Uważam, ze to bardzo ważna umiejętność, umieć pokazać swoim bliskim słabość, przyznać się do błędu, zmęczenia, złego samopoczucia, przeprosić jeśli tego właśnie potrzebujemy. No a dzieci bardzo częśto rozumieją więcej, niż nam się wydaje 🙂

    • Otóż to, nie powinno się myśleć, że dziecko jest małe i nic nie rozumie. Ono czuje nasze emocje, to czy jesteśmy szczęśliwi czy zdenerwowani. Czuje naszą miłość…A umiejętność przyznania się do błędu to nie jest wcale słabość wręcz przeciwnie uważam to za wielką sztukę.

  • Piękny tekst. Powiem szczerze, że się wzruszyłam. Ach, Ty to potrafisz 🙂
    O tym, że pod koniec ciąży nie należy planować przekonałam się na własnej skórze. Cztery ostatnie tygodnie mojej ciąży były dla mnie tragiczne, bo miałam spore problemy z miednicą i nie mogłam chodzić, a do tego przeraźliwy ból. Na szczęście była to moja pierwsza ciąża, więc nie było obok tej małej istotki, którą mogłabym zawieźć, a pewnie wydawałoby mi się, że zawiodłam po całej linii. Tak to już jest z nami, matkami. Chyba za bardzo chciałybyśmy być idealne i za dużo od siebie wymagamy, a tak naprawdę nasze dzieci mają wszystko, czego potrzebują: naszą bezgraniczną miłość.

    • Dziękuję 🙂
      Dokładnie tak, chyba czasami za bardzo dążymy do ideału, który same sobie narzucamy, a tak jak wspomniałam w tekście czy tak jak Ty piszesz dzieci oczekują od nas, abyśmy po prostu były i je kochały :*

  • Klaudia Wierzchowiec

    Bardzo dobrze czytało się ten tekst, piękny bo szczery 🙂

  • Nature by Me

    Super tekst. Zawsze przepraszam moje dziecko. Teraz ma 2 lata, ale robię to od zawsze. I choć staram się, aby ‚okazji’ do przepraszania było jak najmniej, zdarzyło mi się podnieść głos czy zdenerwować. Nie ważne, czy to rozumie, czy nie. Kiedyś zrozumie i będzie robił tak samo.

    • Dziękuję 🙂 To niezwykle ważne, że staramy się, że chcemy, że umiemy powiedzieć „przepraszam” zwłaszcza do najbliższych, do dzieci, że potrafimy przyznać się do tego, że czasami zawiedliśmy, że okazaliśmy się słabi…