Rozstanie z dzieckiem bez łez (nie)możliwe? Mam to za sobą! Dlatego przygotowałam dla Ciebie praktyczne rady jak nie zwariować.
Dlaczego pierwsze rozstanie z dzieckiem jest trudne?
O tym, że dziecko jest jedynym i najcudowniejszym Skarbem na świecie powtarzam nieustanie. Będąc w ciąży odliczamy tygodnie, dni, a potem godziny, a nawet minuty bo tak niecierpliwie oczekujemy na moment kiedy pojawi się na świecie. Pierwsze spojrzenie, pierwszy płacz, śmiech… nasz pierwszy raz, cudowny czas, o którym zupełnie niedawno pisałam tutaj.
Pomimo nieprzespanych nocy, bólu kręgosłupa od ciągłego noszenia, nerwów i totalnego zmęczenia kochamy, codziennie coraz mocniej z taką siłą, że najchętniej nie rozstawalibyśmy się z naszym maleństwem ani na krok.
Przychodzi jednak taki moment kiedy większość z nas staje przed wyborem Żłobek, niania, a może babcia? To już przerabiałam, a odpowiedź znajdziesz tutaj. Ten moment rozpatrywania najlepszego rozwiązania jest trudny, chcemy zapewnić naszemu dziecku jak najlepszą opiekę bo przecież:
KTOŚ będzie zajmował się naszym dzieckiem przez kilka godzin!
Przychodzi też taki moment (prędzej czy później) kiedy musimy nasze dziecko zostawić nie na kilka godzin, ale na kilka dni być może tygodni. Jakiś wyjazd służbowy, szkolenie czy inne ważne sprawy, które są do załatwienia wiele kilometrów od domu.
Jak sobie poradzić z dłuższym rozstaniem z dzieckiem?
Na pewno są mamy, które do takiego stanu rzeczy podchodzą całkowicie naturalnie, są zapewne też takie, które bardzo to przeżywają i wręcz nie mogą sobie wyobrazić, że zostawią dziecko nie na kilka godzin, ale na kilkadziesiąt. Ja chyba zaliczam się do tej drugiej grupy mam. Bo kiedy przyszedł ten moment rozstania to stres, łzy, smutek towarzyszyły mi dość długo. Ten moment rozstania pojawił się u nas jak Wiktorek miał półtora roku. Pierwszy tak długi… Później pojawił się kolejny wyjazd i zaraz kolejny. W przeciągu 1,5 miesiąca musiałam zostawić swojego dziecko 3 razy i prawie za każdym razem na tydzień. Teraz bogatsza o te doświadczenia chcę z perspektywy czasu podzielić się tym z Tobą. Może dzięki moim podpowiedziom poradzisz sobie od razu lepiej z taką rozłąką, bo ja w ten trzeci wyjazd jechałam już dużo spokojniejsza 🙂
Moim zdaniem pierwsza rozłąka z dzieckiem jest najbardziej bolesna,
ale jest na to rada, a nawet ich kilka:
- Opieka
Świadomość, że dziecko zostaje z osobą, do której masz zaufanie jest bardzo ważna. Wyjeżdżasz, ale Twoje dziecko jest pod opieką taty, który zrobiłby dla niego wszystko. A może tą osobą jest Twoja mama, siostra, przyjaciółka – nieważne… Ważne jest aby dziecko przy tej osobie czuło się bezpiecznie, znało tą osobą, a Ty abyś miała pewność, że ta osoba zajmie się nim najlepiej jak tylko będzie potrafiła. - Przygotowanie
Jeżeli lepiej poczujesz się jeżeli uprasujesz dziecku ubranka na cały tydzień, nawet z zapasem, ugotujesz trochę więcej tak, aby też być spokojna, że dziecko będzie miało co jeść, a partner/mama czy osoba z którą dziecko zostaje będzie po prostu miała więcej czasu dla dziecka to zrób to. Wewnętrzny spokój, że zrobiłam tyle ile mogłam jest też ważny. - Rozmowa z dzieckiem
Większość rodziców wychodzi z założenia, że szkoda dziecku tłumaczyć jak ono i tak nic nie rozumie. Wiktor miał 1,5 roku jak pierwszy raz musiałam wyjechać na tydzień. Razem z mężem mówiliśmy mu o tym, że zostanie z tatą, że mama pojedzie do Warszawy pociągiem, nawet razem z mężem mnie odprowadzali. Pewnie nie rozumiał do końca co to jest Warszawa, ile czasu to jest tydzień itp. ale kiedy ktoś pytał go gdzie jest mama mówił „mama ciuch ciuch” 🙂 - Nie przedłużaj rozstania
Im dłużej będzie ono trwało tym będzie Ci trudniej. Z uśmiechem na ustach postaraj się pożegnać (tak wiem, że to trudne, ale postaraj się, dasz radę na pewno!). Dziecko odczuwa emocje więc płacz nie jest wskazany. Mi puściły emocje, ale na szczęście w momencie jak wchodziłam do pociągu i synek mnie nie widział. Szybko otarłam łzy tak, aby móc mu jeszcze przez szybę pomachać i zrobić „pa pa”. W chwili ruszenia pociągu mogłam już sobie spokojnie płakać do apaszki. - Świadomość
Dziecku nic się nie stanie – pamiętaj nie zostawiasz go samego w jakimś obcym miejscu tylko w domu, z ludźmi którym ufasz! A Ty zapomnij na chwilę, prześpij całą noc bez konieczności podrywania się i pędzenia do kuchni, aby przygotować mleko. Zapomnij, że musisz ugotować, uprasować, dać witaminki, wykąpać, przebrać pieluchę. To jest Twój czas! I nieważne czy jesteś na wyjeździe służbowym czy prywatnym – jesteś kobietą, która też czasami potrzebuje chwili tylko dla siebie!
Nasze pierwsze dłuższe rozstanie było słodko-kwaśne. Moi rodzice zabrali córkę na weekend na wieś kiedy miała chyba jakoś ponad pół roku. Byłam z jednej strony przerażona, pełna obaw i lęków czy sobie poradzą i jak mała zniesie tę rozłąkę? Z drugiej strony byłam bardzo zadowolona, bo mogłam spędzić cały weekend z mężem. Okazało się, że rodzice poradzili sobie świetnie, a córa nawet o mnie nie wspomniała. Każda kolejna rozłąka to dla mnie ta sama mieszanka strachu i radości, ale zawsze scenariusz jest ten sam – mała zachowuje się, jakby nie miała mamy – co też z jednej strony jest dobre, ale z drugiej trochę rozczarowuje. Ot, natura matki 😉
O tak, z jednej strony fajnie, że dziecko dobrze zaakceptowało rozłąkę, a z drugiej żal, że mamusia nie była aż tak potrzebna. Jednak zazdroszczę Wam tego weekendu tylko dla siebie bo taki czas też jest bardzo potrzebny. Pozdrawiam 🙂
Jest to trudne, dlatego myślę, że warto rozstać się początkowo na kilka godzin, a potem dłużej, robić to stopniowo, nie tylko dla dziecka, ale również z myślą o sobie właśnie
Dokładnie tak. Zauważyłam, że nam mamom jakoś trudniej znosi się takie rozstania niż tatusiom, którzy przecież też bardzo kochają swoje dzieci. Masz podobne odczucia jak ja? 🙂
Wszystko jeszcze przede mną… Nigdy nie zostawialam go na dluzej niz kilka godzin…Jak pierwszy raz zostawiłam Synka z Tata na jakies 2 godziny to o maly włos się nie popłakałam… Dzięki Twoim radom dam radę 😉 a przynajmniej się postaram 🙂
Pozdrawiam serdecznie
Dasz radę! Ja też miałam bardzo dużo obaw i się stresowałam, ale wszystko było dobrze. Odwagi! 🙂
Pierwsze rozstania znosiłyśmy ciężko..dziś choć każde rozstanie oznacza dla mnie „czas dla siebie” i teoretycznie jestem zahartowana, zawsze gdzieś w tyle głowy myślę o moich dzieciach…i podobno już do końca życia tak będzie:)
To fakt, nawet jak przez chwilę nie widzę się ze swoim synkiem cały czas jest w moich myślach, o dłuższym rozstaniu nie wspomnę. Pewnie jak napisałaś będzie tak już zawsze… w końcu dzieci to nasz najcenniejszy Skarb :*
Najtrudniej mi chyba było, kiedy po długim macierzyńskim, po raz pierwszy szłam do pracy i zostawiłam starszego syna na cały dzień z babcią. Oczywiście ja to zniosłam gorzej niż on (synek bawił się świetnie). Nie potrafiłam na niczym się skupić. Przyznaję, że warto z dzieckiem rozmawiać. Nawet, jak jest małe i wydaje się, że niewiele rozumie.
To jeszcze nie miałaś tak źle, synek był z kochaną babcią. My niestety jesteśmy skazani na żłobek bo babcia jest 300 km od nas 🙁 ale pomimo wszystko wiem, że było ciężko. Iza na szczęście to pierwsze rozstanie mamy już za sobą 🙂